Fotografuję, by wyrazić siebie

Hanna Machnicka z Wielichowa jest uczennicą ostatniej klasy ZSP w Grodzisku Wielkopolskim. Wkrótce zdobędzie zawód technika organizacji reklamy, a tymczasem dała się poznać lokalnemu społeczeństwu jako autorka zdjęć.

Podczas otwarcia Galerii Magiel na elewacji tego obiektu odbył się pokaz zdjęć Hani. Zdjęcia te były dokumentacją powstawania galerii.

Z Hanną Machnicką rozmawia Michał Szała.

Skąd pomysł, żeby wybrać taki akurat profil szkoły?

To wynika z zainteresowania marketingiem, rozwijaniem biznesu. Dużo teraz zależy od reklamy. Znamy powiedzenie “reklama dźwignią handlu”. Tutaj w okolicy nie będzie na to popytu, ale jak pójdę na studia, to będę mogła dalej się rozwijać w tym kierunku.

A jakie ma Pani plany związane ze studiami?

Na chwilę obecną nie mam jeszcze sprecyzowanych planów.

Gdzie są źródła tych zainteresowań fotografią, grafiką itd.?

W szkole w Wielichowie było kółko fotograficzne prowadzone przez pana Jacyno. Tam poznałam podstawy i mnie to wciągnęło. Dużo też zawdzięczam koledze, który mnie sporo nauczył. Później, kiedy byłam już w technikum stałam się posiadaczką własnego aparatu i tak się zaczęło. Uwieczniam ważne chwile życia.

Ważne momenty życia to jedyna tematyka prac?

Tematyka jest różna. Robię sesje zdjęciowe, chodzę na zdjęcia w plener. Gdy robiłam zdjęcia tutaj u pana Dawida (Galeria Magiel) to była typowa reporterka. Nie mam jednej, ulubionej tematyki.

Może pani powie coś o inspiracjach, mistrzach…

Inspiruję się tym, co mnie otacza, naturą, przeżyciami, emocjami. Staram się nikogo nie kopiować. Jest różnica między inspiracją, a kopiowaniem.

Właśnie. Gdzie więc ta granica między kopiowaniem, a inspirowaniem się przebiega?

Każde zdjęcie, które wykonuje fotograf jest w jakiś sposób niepowtarzalne. Towarzyszy mu określone światło, miejsce, postaci, emocje. Inspiracja to wczucie się w to, co chciał artysta przekazać, powiedzieć tym obrazem. Znalezienie podobnych emocji. Kopiowanie to odtwarzanie sytuacji bez tej całej głębi. Jeżeli chodzi o ludzi, którzy mnie w jakiś sposób inspirują to wymienię Annie Leibovitz.

Co Panią motywuje do tworzenia?

Działam dla siebie. Zapewne nie każdemu się moje zdjęcia podobają i jestem tego świadoma, ale robię to, co lubię. Ktoś, kto jest ciekawy tego, co robię – przyjdzie i zobaczy. Ktoś inny przejdzie obojętnie.

Czyli jednak nie jest to działanie wyłącznie dla siebie. Jest w tym wszystkim odbiorca, drugi człowiek…

Dla mnie fotografia jest czymś, co daje ukojenie duszy. Pewne problemy mogę zamknąć w kadrze zdjęcia i spojrzeć na nie z dystansu.

Czy to jest nabieranie siły do stawiania czoła problemom, czy to jest forma ucieczki, czy to pytanie jest za trudne?

Zdecydowanie za trudne 🙂

Skąd czerpie Pani wiedzę na temat warsztatu?

Dużo siedzę w rozmaitych social mediach, tumblr-ach – to są takie blogi, gdzie inni fotografowie, też amatorzy wstawiają zdjęcia i można podyskutować. Sama też wrzucam własne zdjęcia i mogę się zmierzyć z oceną innych osób. Wiele zawdzięczam koledze z Wielichowa – Arturowi Kucharczakowi, który studiuje fotografię i służy mi cennymi radami.

Chciałaby pani coś przekazać innym młodym ludziom, którzy gdzieś w zaciszu domowym robią różne ciekawe rzeczy?

Bałam się wyjść do ludzi z tym, co robię, ale nie warto się bać. Warto przełamać strach i pokazać swoją twórczość. Obawiałam się krytycznych opinii, że jestem amatorem, że nie potrafię, co w ogóle pokazuję, kto to chce oglądać, że nikt nie przyjdzie na wystawę…

A spotkała się pani z takimi opiniami?

Okazało się, że było całkiem inaczej. Było sporo ludzi i żadnych takich opinii do tej pory nie słyszałam.

Dziękuję za rozmowę:)

Wybrane dla Ciebie

Autor: PGO24

Darmowa aplikacja na androida. Aktualne informacje i komentarze z PGO24 na Twoim smartfonie.Aplikacja PGO24