Samorządowe reality show

Rok 1973 przyniósł światu publikację Guy Deborda “Społeczeństwo spektaklu“. Napisał on w niej takie słowa: “Społeczeństwo spektaklu obala dystans geograficzny, ale wytwarza dystans wewnętrzny w postaci spektakularnego oddzielenia.”

Nie bez przyczyny te słowa przywołuję. Od przyszłej kadencji spektakl będzie nam królował w każdej, najmniejszej nawet gminie. 

Za sprawą rządu i jego ustaw sesje rad miejskich będą rejestrowane. Mieszkańcy będą mogli oglądać swoich wybrańców dzięki transmisjom. Radni z kolei będą głosować przy użyciu tabletów. Swoje kwestie będą wypowiadać do mikrofonów, a system nagłośnieniowy zadba o to, aby było ich słychać.

To wszystko kosztuje. W samej gminie Wielichowo około 40 tys. zł. Może coś się uda jeszcze wytargować, ale to nie będą już jakieś kolosalne oszczędności.

Najważniejsze, żeby radni pozostali w tym wszystkim sobą. Pokusa prezentowania talentów aktorskich może być bowiem duża.

Czy to rozwiązanie jest dobre? Trudno wyrazić jednoznaczny sąd. Zwolennicy stwierdzą, że to jawność życia publicznego. Przeciwnicy uznają, że to zmarnowane pieniądze, które można przeznaczyć na coś potrzebniejszego. Nikt przecież nie stwarza przeszkód. Każdy kto chce może uczestniczyć w sesjach Rady Miejskiej. Inna sprawa, że zainteresowanie pracą Rady Miejskiej jest zazwyczaj zerowe. Ludzie ożywiają się dopiero, gdy podejmowane decyzje mogą w jakiś sposób dotknąć ich osobiście.

Nawiązując do słów przywołanych na wstępie – sęk tkwi w tym, że takie rozwiązania dają ludziom pozór uczestnictwa. Każdy we własnym domu, przed komputerem może mieć wrażenie, że wpływa na to, co się dzieje. W rzeczywistości budowanie wspólnoty polega na czymś innym. Potrzebny jest do tego kontakt z żywym człowiekiem, z rzeczywistością. Potrzebne jest też zaufanie i wiara w to, że ludzie którzy są na sali, chociaż prezentują często odmienne zdania, najlepiej jak potrafią pracują dla tych, którzy ich wybrali. Z każdą kamerą, tego zaufania jakby mniej…

MSz

CZYTAJ DALEJ:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komentarzy (2)

  1. I co z tego, że mieszkańcy mogą uczestniczyć w sesji ( a właściwie pooglądać ją sobie)? Do sejmu też mają jechać, jak chcą zobaczyć, jak poseł pracuje? transmisja na żywo sprawi,że niejeden radny się w język ugryzie i byle czego nie będzie gadał. A jeśli chodzi o jawność życia publicznego – nie można by tak protokoły z sesji udostępniać? Kto ciekawy, poczyta, nie musi tracić czasu na sesji.

  2. Dobry cytat we wstępie… Można tu zauważyć kilka/ – naście stron, abstrahując od pozoru uczestnictwa, który, rzecz jasna, pojawi się: 1. jeśli ktoś nie wytrzyma i sumienie przez kilka sekund/minut weźmie górę nad egoizmem lub lękiem, nie da się już tego wymazać; 2. siepacze tych czy owych nie będę już mieć problemu ze zidentyfikowaniem “mordochłapa”; 3. “mordochłap”, świadomy zagrożenia, przestaje być “mordochłapem”, stając się zarazem “jużtylkoochłapem”; 4. pokazać będzie można, że “nasz” walczy dla narodu wszędzie gdzie powinien, nie tylko w sejmie, w parlamencie europejskim, ale i na szczeblu lokalnym, “szczując” nagranym fragmentem sesji, w której “nasz” walczy werbalnie, lecz nie informując szerszego spektrum o szczegółach – zwłaszcza tego o co walczy; 5. poprawi się sztuka wypowiedzi i znajomość języka polskiego wśród lokalnych elit (bo nawet burak nie zechce wyjść na buraka); 6. himalaistka okaże się być alpinistą; 7. Wujekbrataciotkisynakochankisiostrykuzyna zostanie życioustawiający kontrakt; 8. “Może i mnie coś skapnie”…; 9. Związek Literatów Polskich zrozumie, że Raskolnikov nie działał z pobudek egoistycznych, lecz; 10. Esteci filologiczni obecni na sesjach rady przestaną zadręczać siebie i innych; 11. Bo obecność kamery pozwala czuć się cywilizowanym; przynajmniej do czasu, gdy nie będzie już takich miejsc, w których nieobecność kamery byłaby czymś normalnym; 13. Co za różnica?; 14. A może jednak ludzie będą mogli sprawdzić, jak działają ich wybrańcy? No dobrze, ja wiem, że na dwadzieścia tysięcy mieszkańców, zrobi to może dziesięć osób, ale zawsze ;-); 15. A z tych dziesięciu może pięciu sprawdzi “o czym w ogóle oni mówili”, ale zawsze?; 16. Bo Grzegorz Lato grał z szesnastką i wtedy wygrywaliśmy na mundialach, a przecież teraz jest mundial; 17.”Wiem, że nic nie wiem”; 18. A czy od tego będę mógł czekać krócej na protezę biodra? 19. Guy Debord też mógł się mylić; 20. Bo miało być 10 punktów, jak w Dekalogu, ale wyszło 19 i jakoś tak głupio byłoby kończyć nieokrągłą cyfrą 😉 .