Taki cud zdarza się raz na 6500 porodów.

Rozmawiamy z Martyną Nadobnik, “świeżo upieczoną” mamą trojaczków. Dzieci: Łucja, Tadzio i Małgosia (na zdjęciu od lewej) mieszkają wraz z rodzicami w Wielichowie.  Trojaczki przyszły na świat 12 grudnia 2017 r. w poznańskim Ginekologiczno-Położniczym Szpitalu Klinicznym przy ul. Polnej. Każde ważyło ok. 1,8 kg.

Kiedy dowiedzieli się Państwo, że zostaną rodzicami trojaczków?

O tym, że zostaniemy rodzicami, dowiedzieliśmy się już w czwartym tygodniu ciąży. Jednak o tym, że będą to trojaczki usłyszeliśmy w szóstym.

Jakie było pierwsze uczucie, pierwsza myśl na tę wiadomość?

Pierwsze co poczułam to totalny szok. Nie wiedziałam, co się dzieje. Ta informacja spadła na mnie jak gromem strzelił. Dopiero po chwili pomyślałam „Jak ja dam radę donosić taką ciążę”. Bałam się komplikacji. Kiedy wróciłam do domu, byłam mocno przejęta, ale szczęśliwa. Mąż również nie mógł uwierzyć w taką kumulację.

Czy imiona dla dzieci wybierali Państwo wspólnie, czy to imiona np. po przodkach?

Imiona wybieraliśmy razem. Co do dziewczynek nie mieliśmy żadnego problemu. Mieliśmy trzy imiona, które bardzo nam się podobały. Za to dla chłopca było już trudniej. Wiedziałam tylko tyle, że chcę aby nasz synek nosił klasyczne, piękne, polskie imię. W końcu wpadłam na to, że mój teść – dziadek trojaczków ma właśnie takie imię. Po żywej dyskusji uznaliśmy z mężem, że to imię, którego szukaliśmy, a dziadek Tadzio będzie przeszczęśliwy z takiego obrotu spraw.

Czy w Państwa rodzinach zdarzały się już wcześniej ciąże mnogie?

W naszych rodzinach nie trafiały się ciąże mnogie. Choć może kiedyś dawno temu, kto wie.

Zajmowanie się trojgiem małych dzieci to wielkie wyzwanie. Czy zdarza się, że np. maleństwa chcą w tym samym czasie pić?

Dzieci karmimy zawsze w dwie osoby (póki co mam wsparcie od męża, mamy oraz koleżanki są obecni na zmianę). Kiedy dwoje pije, jedno jeszcze zazwyczaj te kilka minut śpi i na szczęście do tej pory odbywa się bez większych awantur. Nasz system powoli udoskonalamy. Na przykład od kilku karmień Tadzio je „sam”, tzn. układamy go nieco wyżej na poduszce i dajemy butelkę, którą podpieramy kocykiem. I tak synek daje radę już sam. Oczywiście trzeba go obserwować, ale to już i tak spora oszczędność czasu. Myślę, że dziewczynki też niedługo zaczniemy zaznajamiać z tą metodą.

Jakie są obecnie Państwa największe potrzeby, marzenia?

W tej chwili największym marzeniem jest wychować dzieci na zdrowe, mądre i szczęśliwe osoby. Chociaż perspektywa przespanej nocy to też całkiem fajne marzenie.

Tak zupełnie serio to poszukujemy dobrej opiekunki, co jak się okazuje wcale nie jest łatwe.

Co może, Pani zdaniem, przydać się dla matek z dziećmi w naszej miejscowości?

W Wielichowie przydałoby się takie miejsce spotkań dla mam z dziećmi, gdzie maluchy łatwo i bezpiecznie mogłyby się bawić w swoim towarzystwie, a mamy mogłyby wymieniać doświadczenia i oderwać się od rutyny. Coś na zasadzie świetlicy lub klubiku.

Trojaczkom życzymy pięknego życia.

Zdjęcia: archiwum rodzinne

Wybrane dla Ciebie

Autor: PGO24

Darmowa aplikacja na androida. Aktualne informacje i komentarze z PGO24 na Twoim smartfonie.Aplikacja PGO24